poniedziałek, 22 czerwca 2015

Mój pierwszy dzień w pracy

Mój pierwszy dzień w pracy trwał 12 godzin.. Zdecydowanie było to 12 owocnych godzin.


Przytłoczyła mnie na początku biurokratyczna, urzędnicza machina.. Nie wiem, jak moja wrodzona niezależność ma się w tym zmieścić - myślę, że to będzie największe wyzwanie. Współpracowałam z administracją publiczną, jednak nigdy nie byłam jej częścią. Nie wiem jeszcze jak to mam zrobić, żeby logika zwykła nie ustąpiła logice urzędniczej...

Później już było coraz lepiej. Uczestniczyłam w spotkaniu kierownictwa - prezydenta Roberta Biedronia, vice-prezydent Krystyny Danileckiej - Wojewódzkiej oraz dyrektorów wydziałów. I to jest znakomite. Wiele rzeczy dzieje się na pograniczu polityki kulturalnej, społecznej, rozwojowej itd. Nie da się tego odseparować - powinniśmy się wzajemnie wspierać i przede wszystkim wiedzieć, co się w mieście dzieje. Takie cotygodniowe spotkania są znakomitą praktyką.

Później spotkaliśmy się też w mniejszym gronie, żeby porozmawiać już stricte o kulturze. Mamy bardzo podobne spojrzenie - budujące to. W obliczu wyzwań, które przed nami, daje to jakąś nadzieję na wspólny front przynajmniej.

Na zakończenie spotkałam się z radnymi z poszczególnych klubów (jeszcze jedno spotkanie - mam nadzieję - odbędzie się jutro). To były dla mnie szczególne rozmowy. Co tu dużo gadać - jestem przysłowiowym "spadochroniarzem", wielu rzeczy nie wiem. Potrzebuję wsparcia i porady. Otrzymałam deklaracje współpracy - bezcenne i wierzę, że prawdziwe.

Podsumowując.. obiektywnie: jest fatalnie - subiektywnie: jest masa dobrej energii, otwartości i zdrowego rozsądku. Moja wiara w powodzenie tego przedsięwzięcia ciągle jest.

 Jutro, jak prawdziwy urzędnik stawię się o 7:30 w pracy.

link



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mój blog - zapraszam! Anna Swietochowska