piątek, 27 marca 2015

Kultura i Rozwój

Niedawno pisałam o tym, że aby kultura wpływała na rozwój, nie wystarczą infrastruktura i odpowiednio wysokie nakłady finansowe. Potrzebna jest jeszcze kreatywność, otwartość i aktywność. Wszystkie te cechy bliższe są organizacjom pozarządowym i niezależnym inicjatywom niż publicznym instytucjom kultury.


Takie wnioski płynęły z moich badań doktorskich. Teraz mam przyjemność być członkiem zespołu badawczego w projekcie Kultura i Rozwój realizowanym w Instytucie Studiów Zaawansowanych pod opieką naukową prof. Jerzego Hausnera. Program jest w trakcie realizacji, więc zbyt wcześnie jest na pisanie o ostatecznych jego wynikach. Niemniej już na obecnym etapie prac można stwierdzić, że potencjał rozwojowy w kulturze jest ogromny - zwłaszcza tej niezależnej, oddolnej i pozornie mało profesjonalnej.

Celem programu jest rozpoznanie i stworzenie mapy praktyk kulturalnych, które wynikają z oddolnych potrzeb i kształtują się poza publicznymi instytucjami kultury. Przedmiotem badań są niezależne przedsięwzięcia, inicjowane przez grupy lub jednostki, które podejmują określone działania w celu zaspokojenia pragnień indywidualnych lub wspólnotowych. Wybraliśmy się w teren (my - jako badacze), żeby zaobserwować, opisać i zrozumieć, jaki związek ma taka działalność z rozwojem (społecznym i gospodarczym).

Badanym przeze mnie przypadkiem było Stowarzyszenie De-novo, które w niezwykły sposób, na stacji kolejki wąskotorowej w Dynowie, w lipcu każdego roku organizuje wielkie, plenerowe spektakle teatralne - bez odpowiedniej infrastruktury, struktury i przy bardzo niskich nakładach finansowych. Efekt tych przygotowań ogląda kilka tysięcy widzów z całej Polski.

Wśród realizatorów są artyści i amatorzy, dorośli i dzieci, mieszkańcy Dynowa i osoby przyjezdne (w sumie jest to kilkadziesiąt osób). Wszyscy pracują za darmo - za przysłowiowy wikt i opierunek. Kto może, to szyje kostiumy, ktoś gotuje dla wszystkich, ktoś zapewnia transport, ktoś buduje scenę - między barakami, gdzie nie ma nic, tylko wydeptany trawnik. W tym całym rozgardiaszu trwają intensywne próby - profesjonalne, zaplanowane i prowadzone przez reżyserkę - Magdę Miklasz. Na scenie występują profesjonalni, często popularni aktorzy, a partnerują im znakomicie amatorzy - dzieci i młodzież, ale też na przykład pan od historii z liceum, czy pani ze sklepu.

Dynów nie dysponuje odpowiednią bazą lokalową - nikogo zresztą nie byłoby na nią stać. Warunki w związku z tym są spartańskie - nocleg jest w salach szkolnych, na materacach od wychowania fizycznego, gdzie kluczem zakwaterowania jest zasada: "liczy się sztuka". W związku z powyższym w poszczególnych klasach lądują zazwyczaj przypadkowe osoby różnej płci i w różnym wieku.  Wszyscy korzystają z niedomykających się i nie zawsze czynnych pryszniców, różnie jest z czystością sanitariatów (na stacji, gdzie przygotowywany jest spektakl w ogóle nie ma toalety - jest tak zwana, legendarna już "dziura w ziemi"). Wszyscy wyrzekają się dobrowolnie wszelkiego komfortu i intymności. Jednakże atmosfera jest taka, że mogę śmiało stwierdzić, że człowiek jest niedomyty, niedospany, niedomalowany i ogólnie zadowolony z życia jak niemal nigdy dotąd.

Nie chciałabym tu opisywać szczegółowo badanego przeze mnie przypadku, choćby ze względu na to, że efekty prac badawczych ukażą się drukiem (prawdopodobnie jesienią) - o czym na pewno dam znać. Chciałabym tylko napisać o wnioskach dotyczących działalności Stowarzyszenia De-novo. O tym, jak taka pozornie kompletnie "odleciana" inicjatywa, może mieć w ogóle jakikolwiek wpływ na rozwój.

1. Pierwszą kwestią jest rozwój kapitału ludzkiego i realizacja potrzeb jednostek. Spektrum działań podejmowanych w ramach inicjatywy jest tak szerokie, że może zaspokajać bardzo zróżnicowane oczekiwania uczestników. Jest to forma aktywnego spędzania czasu wolnego i rozwoju zainteresowań. Dla wielu osób jest to źródło zdobywania nowych doświadczeń, umiejętności i praktyk. Artyści uczestniczący w akcji traktują ją również jako sposób promocji swojej twórczości oraz jako doskonałą płaszczyznę dla eksperymentów artystycznych i rozwijania kreatywności. Coroczne spotkania w Dynowie są też intensywną formą coachingu - działań w obszarze rozwoju osobistego.
Warto zauważyć, że nikt z uczestników nie ma motywacji finansowej, niemniej udział w przedsięwzięciu oznacza dla większości zdobywanie nowych doświadczeń, kontaktów, umiejętności zawodowych i personalnych, co w dłuższej perspektywie może wiązać się również z realnym przychodem (i często rzeczywiście się z nim wiąże).

2. Kolejną kwestią jest współpraca i kształtowanie wspólnoty. Niski poziom kapitału społecznego i większe nastawienie konkurencyjne niż kooperacyjne są wskazywane przez wielu ekspertów jako bariery rozwoju w Polsce. Akcja De-novo ma wyraźnie wspólnotowy charakter. Osoby zaangażowane w przedsięwzięcie mają wspólny cel - przygotowanie spektaklu. Bez współdziałania nie jest on możliwy do osiągnięcia. Odpowiedzialność spoczywa na każdym z uczestników (i na dorosłych i na dzieciach - na każdym według indywidualnych predyspozycji). Jest to odpowiedzialność realna a nie formalna - bo nie ma umów, nie ma stanowisk i nie ma zakresu obowiązków. Rzadkie są też negatywne, ambicjonalne i niezdrowo konkurencyjne zachowania, co wynika w dużej mierze z charakteru akcji. Jest to przede wszystkim zabawa, więc większe jest przyzwolenie na błąd, eksperyment, słabość. Nie ma rywalizacji - tym samym łatwiej o kompromis.

3. Nie do przecenienia dla rozwoju są także charakterystyczne dla akcji: aktywność, przedsiębiorczość i kreatywność. Spartańskie warunki i brak wszystkiego powodują, że zrealizowanie wielkiego spektaklu plenerowego wymaga nie lada pomysłowości i aktywności. Co ciekawe przez większość uczestników postrzegane jest to jako ogromny walor tej akcji. Stymuluje wszystkich do współdziałania, kreatywności, do innego myślenia o dostępnych zasobach. Zachęca także do podejmowania ryzyka i nabywania nowych umiejętności. Przede wszystkim wyzwala jednak poczucie sprawstwa, wyjątkowości i pewności siebie. Ciekawe jest, że ta energia wpływa nie tylko na samych uczestników akcji, ale aktywizuje również mieszkańców.

4. Kolejnym aspektem jest rozwój miasta (dla władz samorządowych zapewne najbardziej istotnym, jednak zdecydowanie niedocenianym). Pomijając fakt, że podczas trwania akcji wzrastają wielokrotnie obroty nie tylko w miejscowych lumpeksach, to zdecydowanie dzięki Stowarzyszeniu De-novo wzrasta atrakcyjność miasta zarówno dla samych mieszkańców, jak i potencjalnych osób przyjezdnych. Wokół akcji organizowane są liczne imprezy towarzyszące - koncerty, przedstawienia, wieczorki poetyckie, imprezy taneczne, projekcje filmowe, na które wstęp jest wolny. Gdyby nie działalność De-novo w przeważającej części byłyby to atrakcje niedostępne dla większości mieszkańców. Miasto też nabywa pewną tożsamość i staje się rozpoznawalne.
Akcja sprzyja także integracji pokoleń i działaniom na rzecz osób wykluczonych. Ożywia także opustoszałą na co dzień przestrzeń publiczną.

5. Ostatnim elementem, istotnym z punktu widzenia rozwoju jest partycypacyjny model zarządzania inicjatywą. Akcja nie ma formalnych struktur, nie ma środków trwałych, siedziby, budżetu, a pomimo to, realizuje nie tylko podstawowe cele, jakie powinny przyświecać każdej organizacji, tj.: przetrwanie i rozwój, ale konsekwentnie i z pełnym sukcesem dąży również do urzeczywistniania bardziej złożonych zamierzeń. Organizacja ma cechy otwartego systemu, który z racji tego, że nie posiada sztywnych struktur bardzo elastycznie reaguje na wszelkie zmiany w otoczeniu, błyskawicznie się do nich dostosowując. Wykorzystuje także w możliwie najbardziej efektywny sposób wszelkie dostępne zasoby. Stowarzyszenie De-novo spełnia wszelkie przesłanki ku temu, aby móc określić je mianem organizacji uczącej się, zdolnej do samopoznania, doskonalenia, dokonywania zmian na podstawie własnych doświadczeń. Organizacji, która kompleksowo wdraża pięć dyscyplin, wskazanych przez Petera Senge, jako koniecznych dla rozwoju i odniesienia sukcesu w płynnej nowoczesności.


Niebawem akcja w Dynowie wystartuje po raz kolejny - ze wszech miar warto tam pojechać (zaproszenie jest wystosowane do wszystkich śmiałków :) ). Wnioski z moich badań przeprowadzone w ramach projektu Kultura i Rozwój nie są odosobnione. Pozostałe przypadki również wskazują na ogromne znaczenie takich inicjatyw. Warto więc przede wszystkim inaczej spojrzeć na takie "szalone" pozornie działania i docenić ich znaczenie. I pielęgnować - w każdy możliwy sposób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mój blog - zapraszam! Anna Swietochowska